top of page

Kuba - wyspa kontrastów, magii i historii

  • Zdjęcie autora: Marzena Lukasiewicz
    Marzena Lukasiewicz
  • 1 sie 2025
  • 6 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 14 gru 2025

Kuba to jedno z tych miejsc, które trudno opisać w kilku zdaniach. Z jednej strony – absolutnie magiczna. Kolorowa, tętniąca rytmami salsy, z zapachem cygar i rumu unoszącym się w powietrzu. Z drugiej – boleśnie zniszczona przez dekady komunizmu, gdzie czas się zatrzymał, a codzienność bywa trudna i pełna niedostatków.

Nasza podróż koncentrowała się głównie na Hawanie – mieście, które jednocześnie fascynuje i przytłacza. Zabytkowe samochody, kolonialna architektura, klimatyczne zaułki i muzyka sącząca się z każdego okna... A obok – zrujnowane budynki, kolejki po podstawowe produkty i widoczna bieda. Kontrasty są tu wszechobecne i trudno przejść obok nich obojętnie.

Odwiedziliśmy też farmę tytoniową i Dolinę Viñales – jedno z najpiękniejszych miejsc na wyspie. Spokój, natura i widoki, które zapierają dech. Miejsce, gdzie czas płynie inaczej, a ludzie mimo trudów życia są niezwykle serdeczni.

Jako obywatele Polski podróż na Kubę nie nastręcza większych trudności – wystarczy wiza turystyczna (tzw. tarjeta). Inaczej wygląda to w przypadku obywateli USA. My odwiedziliśmy wyspę dwa lata temu, korzystając z jednej z dopuszczalnych kategorii – "support for the Cuban people". To legalna forma odwiedzenia Kuby przez Amerykanów, ale warto upewnić się przed podróżą, ponieważ przepisy te bywają zmienne i zależne od aktualnej polityki.

Kuba nie jest łatwą destynacją. Ale zdecydowanie warto ją zobaczyć – z otwartym sercem i świadomością, że piękno i trud potrafią istnieć obok siebie.


Magia ulic, muzyki i życia - Kuba w całej okazałości

Spaliśmy w tradycyjnym kubańskim apartamencie wynajętym przez Airbnb casa particular.

To forma prywatnego zakwaterowania – często są to pokoje lub całe mieszkania w domach kubańskich rodzin. Wynajmując casa particular, nie tylko masz okazję zobaczyć życie od wewnątrz, ale również wspierasz bezpośrednio lokalną społeczność. Nasi gospodarze byli niezwykle mili i gościnni – codziennie rano czekało na nas pyszne, domowe śniadanie, a do tego chętnie pomagali w organizacji wycieczek i rezerwacji, podpowiadając lokalne perełki. Na dodatek, z okazji moich urodzin przygotowali piękną niespodziankę – dzięki takim gestom czuliśmy się jak u przyjaciół, a nie tylko jak turyści.

Mieszkaliśmy w centrum Hawany, dzięki czemu mogliśmy swobodnie eksplorować okoliczne uliczki i podglądać codzienne życie mieszkańców o każdej porze dnia (i nocy). Spacerując po brukowanych zaułkach, mijając grających muzyków, suszące się pranie i dzieci bawiące się na ulicy, naprawdę czuliśmy puls tego wyjątkowego miasta. Co ważne – mimo późnych powrotów czy spacerów bez konkretnego celu, czuliśmy się tam bardzo bezpiecznie i spokojnie.



W sercu Hawany: historia, rytm i rum

Hawana to miasto, które zachwyca od pierwszego kroku – pełne kontrastów, kolonialnej architektury i niepowtarzalnej energii. Warto rozpocząć odkrywanie od Starej Hawany (Habana Vieja) – wpisanej na listę UNESCO dzielnicy, gdzie kolorowe kamienice, brukowane uliczki i zabytkowe place tworzą wyjątkowy klimat. Spacerując jej uliczkami, nietrudno trafić na miejsca związane z Ernestem Hemingwayem, który spędził na Kubie wiele lat i zostawił po sobie silny ślad. Jednym z jego ulubionych lokali był El Floridita, słynny bar, w którym powstała jego ukochana daiquiri – koktajl, który do dziś można tam wypić, stojąc obok jego rzeźby przy barze. A dla miłośników muzyki – obowiązkowo wieczór w jednej z lokalnych knajpek, gdzie słychać żywe rytmy salsy.



Kolorowe serce Hawany – spacer po najpiękniejszych placach

Stara Hawana (Habana Vieja) to najpiękniejsza i najbardziej zadbana część miasta – wiele budynków zostało odrestaurowanych, a fasady lśnią żywymi kolorami, co nadaje temu miejscu wyjątkowego uroku. Spacerując wąskimi uliczkami, co krok trafia się na klimatyczne place, z których każdy ma swój niepowtarzalny charakter. Plaza Vieja zachwyca kolonialną architekturą i kolorowymi kamienicami, przy których działają kawiarenki i galerie sztuki. Plaza de la Catedral, z imponującą barokową katedrą, to idealne miejsce na chwilę zadumy w cieniu starych murów. Z kolei Plaza de Armas, najstarszy plac w Hawanie, otoczony jest bujną zielenią i księgarniami z książkami z minionych epok. Jedną z najbardziej zaskakujących i miłych niespodzianek był dla nas pomnik Fryderyka Chopina – niewielka, ale wzruszająca rzeźba przy Plaza de San Francisco de Asís. Widok naszego kompozytora w tak egzotycznym otoczeniu był pięknym symbolem kulturowych mostów, które łączą ludzi ponad granicami. Co więcej, właśnie tam spotkaliśmy Kubańczyka, który świetnie mówił po polsku – jak się okazało, w latach 70. mieszkał i pracował w Polsce. Ta nieoczekiwana rozmowa była kolejnym dowodem na to, że świat jest naprawdę mały, a wspólne historie potrafią łączyć ludzi nawet na drugim końcu globu.



Stare samochody i... Maluch!

Jednym z najbardziej charakterystycznych widoków na Kubie – a szczególnie w Hawanie – są klasyczne amerykańskie samochody z lat 50. i 60., które wciąż dumnie jeżdżą po ulicach. Te kolorowe oldtimery, często w zaskakująco dobrym stanie, są nie tylko środkiem transportu, ale wręcz symbolem wyspy i jej historii. Ze względu na embargo i brak dostępu do nowych aut, Kubańczycy przez dekady nauczyli się utrzymywać te pojazdy przy życiu niemal cudem – części dorabiane są ręcznie, a wiele z nich ma zupełnie inne silniki, niż miały pierwotnie.

Wśród tych amerykańskich marek nasze oko – i serce – przykuł Maluch (Fiat 126p), który zaskakująco często pojawiał się na kubańskich ulicach! Widok tego auta był zupełnie nieoczekiwany i wywołał uśmiech oraz falę wspomnień.



Hawana na czterech kółkach – klasykiem przez miasto

Jednym z najbardziej niezapomnianych przeżyć w Hawanie była wycieczka klasycznym, starym amerykańskim samochodem z lat 50. – prawdziwa podróż w czasie! Z wiatrem we włosach i salsą w tle przemierzaliśmy miasto, chłonąc jego niepowtarzalny klimat. Odwiedziliśmy Malecón, czyli słynny nadmorski bulwar, który o zachodzie słońca wygląda jak z filmu – fale rozbijające się o betonowe nabrzeże, pary spacerujące pod rękę i wszechobecny spokój. Zatrzymaliśmy się też na Plaza de la Revolución, gdzie monumentalne murale Che Guevary i Fidela Castro przypominają o burzliwej historii kraju. Kolejnym przystankiem było Capitolio, dumnie wznoszące się w centrum miasta – architektoniczny bliźniak Kapitolu w Waszyngtonie. W ramach tej wyjątkowej trasy nie mogło też zabraknąć kolorowej i surrealistycznej Fusterlandii, pełnej mozaik i artystycznego szaleństwa, oraz przejazdu przez zielone lasy Parku Almendares – cichego zakątka natury w samym sercu miasta, idealnego na chwilę wytchnienia od zgiełku Hawany.



Plażowy chill w rytmie Kuby – relaks na Santa María

Podczas naszej podróży nie zabrakło też chwili na relaks – pół dnia spędziliśmy na plaży Santa María, położonej zaledwie kilkadziesiąt minut od centrum Hawany. Leżąc na białym piasku, w rytmie muzyki granej na żywo przez lokalnych grajków, naprawdę można było poczuć kubański luz i wakacyjny klimat. Skorzystaliśmy też z masaży na plaży, które doskonale dopełniły ten błogi czas. Na zakończenie dnia zjedliśmy pyszną, świeżą rybę i owoce morza w jednej z plażowych knajpek – prosto, lokalnie i niesamowicie smacznie.



Viñales – kubańska prowincja pełna natury, tytoniu i widoków jak z pocztówki

Jednym z najpiękniejszych dni naszej podróży była całodniowa wycieczka do Doliny Viñales, oddalonej od Hawany o około trzy godziny jazdy samochodem. To zupełnie inna Kuba – spokojna, zielona i pełna naturalnego uroku. Na miejscu czekała na nas jazda konna przez malownicze pola i wzgórza, co było świetnym sposobem na bliski kontakt z przyrodą i lokalnym rytmem życia.

Odwiedziliśmy również tradycyjną farmę tytoniu, gdzie mogliśmy poznać cały proces uprawy i produkcji cygar – od liścia po zwijanie ręczne. Oczywiście nie zabrakło degustacji świeżo zwiniętego cygara, z lokalnym rumem w dłoni i w towarzystwie wspaniałych, serdecznych ludzi.

Zatrzymaliśmy się także na punkcie widokowym Mirador de Los Jazmines, z którego rozpościerał się spektakularny obraz całej Doliny Viñales – zielonej, otoczonej przez charakterystyczne mogoty, z rozsianymi wśród pól domkami i plantacjami.

W planie mieliśmy też wizytę w Indian Cave – jaskini, przez którą płynie rzeka i część trasy pokonuje się łodzią. Na koniec zatrzymaliśmy się przy Mural de la Prehistoria, ogromnym, kolorowym malowidle na skale, przedstawiającym historię życia na Ziemi. Dla jednych to ciekawa atrakcja turystyczna, dla innych – nieco kontrowersyjna ingerencja w naturalny krajobraz. Jedno jest pewne: nie da się obok niej przejść obojętnie.



Urok w cieniu historii

Kuba to miejsce, które trudno porównać z jakimkolwiek innym. Z jednej strony – zachwyca swoją naturalną urodą, muzyką, serdecznością ludzi i klimatem zatrzymanym w czasie. Z drugiej – pokazuje realia życia w kraju naznaczonym dekadami trudnej historii. Ta mieszanka piękna i niedoskonałości sprawia, że podróż na Kubę zostaje w sercu na długo. Od kolorowych uliczek Hawany, przez ciszę Doliny Viñales, aż po relaks na plaży Santa María – czuliśmy, że jesteśmy częścią czegoś wyjątkowego. To wyspa, która uczy pokory, wzrusza i inspiruje. I choć nie wszystko tam jest łatwe, jedno jest pewne – Kuba nie pozostawia nikogo obojętnym.

Komentarze


Powered and secured by Wix

bottom of page